Ile będzie kontenerów?

Artykuł z Życia Bytomskiego Nr 49 z dnia 8.12.2008 r.

Przeciwnicy osiedla tworzą stowarzyszenie

Najpierw założyli komitet społeczny, a teraz tworzą stowarzyszenie Przeciwnicy stawiania kontenerów przy ulicy Składowej chcą zmusić władze do odstąpienie od tej inwestycji. Tymczasem same władze wciąż zmieniają swe plany.

Na listach osób niezgadzających się na kontenery widnieje już ponad tysiąc nazwisk. Nie chcą one, by w bezpośrednim sąsiedztwie ich domów powstało osiedle mogące być, ich zdaniem, skupiskiem biedy i patologii. Poza tym bytomianie obawiają się, iż spadnie wartość ich nieruchomości i obniży się atrakcyjność dzielnicy. Determinacja bytomian rośnie wraz z tym, jak władze stanowczo obstają przy swoim. Przypomnijmy: do domków przy Składowej mają trafiać osoby z sądowymi wyrokami eksmisyjnymi na koncie. Od lat nie płacą one czynszu i zgodnie z prawem miasto powinno je przenieść do lokali socjalnych. Ich liczba jest jednak zbyt mała – obecnie na przyznanie lokalu czeka ponad tysiąc rodzin. W tej sytuacji istnieje groźba, że zarządcy budynków, w których mieszkają eksmitowani, wystąpią do gminy o odszkodowanie. Gdyby to zrobili, hurtem trzeba by już teraz wyłożyć z kasy miasta przeszło 4 miliony złotych.

Obecnie przy Składowej trwają roboty przygotowawcze. Bytomskie Przedsiębiorstwo Komunalne zabrało się za budowę kanalizacji, potem zaś przyjdzie czas na pociągnięcie instalacji elektrycznej i gazowej. Wedle początkowych zapowiedzi kontenerów miało być 90 – 30 do końca tego roku i 60 w pierwszej połowie przyszłego. Na pierwszy etap inwestycji zarezerwowano milion złotych, a na drugi 2,5 mln. Jednakże podczas listopadowej sesji Rady Miejskiej prezydent Piotr Koj niespodziewanie przyznał, że plany się zmieniły. Mówił jedynie o 30 kontenerach, które staną wiosną roku 2009. ?Nie wiadomo, czy wpływ na to miały protesty, czy też świadomość krótkiego terminu i problemów z pogodą. Tymczasem pod koniec listopada w Biuletynie Informacji Publicznej znalazło się ogłoszenie, w którym gmina szuka firmy mogącej dostarczyć i posadowić kontenery. Wszystko powinno się odbyć w trzech etapach. W pierwszym zleceniodawca ma za zadanie dostarczyć obiekty kontenerowe w ciągu ośmiu tygodni od momentu zawarcia umowy z miastem. W ogłoszeniu znajdujemy dokładny opis tego, jak kontener powinien wyglądać. Powierzchnia całkowita każdego z domków – od 14 do 15 metrów kwadratowych. Ściany zewnętrzne oraz dach z blachy trapezowej o kolorystyce do uzgodnienia z zamawiającym. Ścianki działowe z laminowanych płyt wiórowych, doprowadzona instalacja elektryczna i wodna. Każdy kontener musi być wyposażony w kabinę prysznicową z brodzikiem i baterią prysznicową, wc typu kompakt, umywalkę z baterią, bojler elektryczny, zlewozmywak, okna z PCV, grzejniki elektryczne, a także oprawy oświetleniowe. Tak przygotowane kontenery zleceniobiorca ma przechować do 30 czerwca, a w końcu je posadowić – także do końca czerwca. Uwaga – w ogłoszeniu mowa jest jednak tylko o 20 sztukach takich domków. Również na sporządzonym przez gminę planie sytuacyjnym widać zarysy 20 kontenerów, ustawionych szeregowo, połączonych dłuższymi ścianami. Tak naprawdę więc nie wiadomo, która z wersji jest w tej chwili obowiązująca. Wydaje się, że ta zawarta w ogłoszeniu.

Wspomniana już listopadowa sesja Rady Miejskiej uświadomiła członkom komitetu protestacyjnego, iż władze są zdeterminowane. Dlatego też zapadła decyzja o powołaniu do życia stowarzyszenia. – Chcemy się formalnie zorganizować, by władze Bytomia wreszcie zaczęły nas traktować jak partnerów w dyskusji o kontenerach. Kiedy bowiem spotkaliśmy się z prezydentem i jego zastępcą w Ratuszu usłyszeliśmy od nich, że w zasadzie nie wiadomo, w czyim imieniu występujemy – wyjaśnia reprezentujący komitet Adrian Król. Jego zdaniem komitet po przekształceniu w stowarzyszenie będzie też mógł dokładniej monitorować to, co dzieje się przy Składowej, a do tego zajmie się akcją edukacyjną wśród mieszkańców naszego miasta: – Chcemy się z nimi spotykać i mówić o problemach osób eksmitowanych oraz lokali socjalnych, bo jak dotąd mieliśmy jedynie dezinformacje. Ta sprawa nie dotyczy bowiem jedynie Składowej, ale całego Bytomia. Wiemy, że dotychczasowa forma naszych działań, a więc protestowanie, wyczerpała się. Teraz zamierzamy postępować inaczej, chociażby angażując w spór inne podmioty i instytucje. Na razie trwają prace nad projektem statutu stowarzyszenia, wymyślana jest też jego nazwa. – To dopiero początek. Nie poddamy się, zrobimy wszystko, by kontenery nie powstały nie tylko przy Składowej, ale by ich w ogóle nie było w naszym mieście – zapowiada Król.

Jak uratować zabytkowe kąpielisko?

Liczenie kosztów. Według czarnego scenariusza być może już nigdy nie wykąpiemy się na krytym basenie przy Parkowej. Wszystko zależy od tego, ile pieniędzy będzie potrzebnych na jego remont.
1 grudnia kąpielisko kryte przy Parkowej – jedyny tak duży obiekt w naszym mieście, zostało wyłączone z użytku. Stało się to po decyzji Państwowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Bytomiu. Powód: fatalny stan techniczny dachu, który ze względu na daleko posunięte skorodowanie stwarza zagrożenie dla pływających. Jakby tego było mało, kiepsko też prezentują się też misa basenu oraz system rur doprowadzających i odprowadzających wodę. Wszystko przez to, że zbudowany w latach 1929-1932 obiekt z winy kolejnych ekip rządzących od wielu lat nie był gruntownie zmodernizowany, a ograniczano się jedynie do doraźnych napraw. ?I tak w roku 1985 usuwano szkody górnicze, lepiąc szczeliny w misie i ścianach żywicami epoksydowymi, a cztery lata temu wyremontowano pomieszczenia sauny i częściowo także misę. Potem skupiano się tylko na modernizacji elewacji. Mimo to ogółem w latach 2003-2007 ratowanie kąpieliska pochłonęło około 685 tysięcy złotych.

Obecnie trwa szacowanie, ile pieniędzy trzeba wydać, by ponownie można było korzystać z basenu. Do końca grudnia Biuro Konserwacji Zabytków „Arkona” z Krakowa opracuje projekt termomodernizacji i remontu dachu nad samą misą basenu. Koszt projektu został obliczony na 230 tys. zł. Później zarządzający pływalnią Ośrodek Sportu i Rekreacji ogłosi przetarg na wykonanie dokumentacji wymiany systemu filtracji wody, a także odnowienia szatni. Same prace po wyłonieniu wykonawcy mogą się rozpocząć dopiero w maju przyszłego roku. Wcześniej jest to niemożliwe, gdyż nie da się demontować dachu oraz części murów zimą. Poza tym OSiR musi poczekać, aż radni zabiorą się za dzielenie nadwyżki budżetowej, którą można by przeznaczyć właśnie na ratowanie kąpieliska przy Parkowej. Już teraz jednak wiadomo, że koszt całego przedsięwzięcia, które trzeba konsultować z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, będzie gigantyczny. Wstępnie mówi się o kilkunastu milionach złotych. Być może więc okaże się, iż już nie opłaca się reanimować starego obiektu, gdyż za te same, a pewnie i mniejsze pieniądze, dałoby się zbudować nowy basen. W tej sytuacji miasto musiałoby znaleźć nowe przeznaczenie pięknego budynku przy Parkowej. To jednak wersja skrajnie pesymistyczna, władze nie chcą o niej na razie mówić. Według oficjalnych informacji remont pływalni potrwa co najmniej rok. Bez ograniczeń korzystać można w tym czasie z sauny basenu solankowego, fitness, siłowni oraz poradni rehabilitacyjnych.

Wpis w: S P O Ł E C Z N I E, • Osiedle kontenerów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>